Nowy rok, nowa ja?

Nowy rok, nowa ja - czy to oklepane frazesy?

Ostatnio bardzo rzadko wchodziłam na bloga. Przyznam, że w napływie dużej ilości pracy straciłam nieco zapał do pisania postów.  Nie wiem nawet czy ktoś jeszcze to czyta... co prawda statystyki pokazują mi jakieś wejścia, ale nie mam bladego pojęcia czy są celowe, czy to tylko zbłąkani internauci. Jeśli więc czytacie ten wpis, to dajcie proszę znak w komentarzu :)

Wracając do tematu głównego, czyli nowego roku... Dzisiaj mam taki mocno refleksyjny dzień, chciałabym podzielić się z Wami swoimi przemyśleniami.

Wiele osób negatywnie podchodzi o tzw. postanowień noworocznych. Wynika to zapewne z tego, że mnóstwo postanowień zostaje szybko pomyślanych i równie szybko porzuconych. Ja postanowienia traktuję nieco inaczej, dla mnie to raczej cele, które chcę osiągnąć. Styczeń jest dobrym momentem, by sobie o nich przypomnieć i sprawdzić jaki jest status ich realizacji. Chwileczkę, jak to realizacji, skoro są dopiero planowane? ;) Już wyjaśniam. Stawiam sobie cele vel. postanowienia, które mają kilka etapów, a ich realizacja czasem trwa kilka lat. Powiązane jest to na przykład ze zbieraniem funduszy na realizację jakiegoś planu. W zeszłym roku za takie cele stawiałam sobie chociażby zmianę pracy (misja wypełniona) czy naukę języka hebrajskiego (misja wypełniona).

Co planuję zrobić w 2017 roku?

1. Kontynuować naukę hebrajskiego
Zapisanie się na ten kurs to był dla mnie spory sukces. Pokonałam swoje obawy, że nie dam rady, że nie wygospodaruję dostatecznie dużo czasu. A tu proszę! Udało się i nawet trwa dłużej niż myślałam. Super!

2. Podszkolenie swojego języka angielskiego
Angielski porzuciłam wraz ze skończeniem studiów, od tamtej pory w zasadzie wcale go nie używałam. Bardzo chciałabym odświeżyć to, co umiem i nauczyć się jeszcze więcej. Jestem na etapie szukania szkoły językowej, w której cena za lekcje i dostępność czasowa zgrałaby się z moimi możliwościami.

3. Zadbanie o siebie
Nie myślcie sobie tylko, że chodzę zaniedbana ;) W ciągu ostatnich lat bardzo, ale to bardzo dużo pracowałam, a to spowodowało, że byłam trochę jak robot i mało myślałam o sobie. Czas to zmienić! Zdecydowanie chciałabym popracować nad sylwetką i wrócić do swojej wagi sprzed 2-3 lat (czyli jakieś -10 kg). Powinnam zadbać o regularne odżywianie i zapewnienie swojemu organizmowi porządnego zdrowego jedzenia, zamiast podjadania.

4. Piękny uśmiech
To jeden z przykładu celów, które muszę realizować wieloetapowo.  Pisząc "piękny uśmiech" mam na myśli nic innego jak po prostu leczenie ortodontyczne. Być może wiecie z własnego doświadczenia lub domyślacie się, że wizyty u ortodonty i cały proces naprawy zgryzu jest dosyć kosztowny. W związku z tym jest to cel, na który trzeba odłożyć kasę. Co prawda nie mam tragicznych zębów, ale przyznam się Wam, że moje zęby to jeden z moich najstarszych kompleksów. Żyję z nim jakieś kilkanaście lat, czyli od momentu, kiedy jako nastolatka zaczęłam zwracać uwagę na swój wygląd. Mam nadzieję, że w tym roku zbiorę się w sobie i wreszcie zapiszę na wizytę, by zacząć leczenie. Byłoby pięknie mieć ten kompleks już z głowy!

5. Wakacje 
Pewnie wydaje się Wam, że to taki trochę błahy cel? Niestety nie u mnie. Jak już wspomniałam, od kilku lat bardzo intensywnie pracuje - 10 h dziennie to norma. I tak - od kilku ładnych lat nigdzie nie wyjeżdżałam. Prawdziwe, tygodniowe wakacje są zatem marzeniem to realizacji.

A jak jest z tymi postanowieniami u Was - planujecie coś?

____________________
* Kto nie miał okazji czytać tamtych postów, a ma ochotę - to zapraszam: Co to jest mitkarev? | Decyduj - co wybierasz? | Dancing in Jaffa

4 komentarze:

  1. Ja lubię robić postanowienia noworoczne, a z każdym rokiem są one bardziej przemyślane i poważne. Nie lubię krytykowania postanowień, albo mówienia/pisania - ja nie robię postanowień, jestem lepsza. Albo nie robię postanowień, jestem wyżej - ja mam cele. Dla mnie to tylko kwestia nazewnictwa... Albo jak ktoś pisze, że nie robi postanowień, ale chciałby to, to i to. No c'man, jak dla mnie to wszystko jedno i to samo - postanowienia noworoczne, które mają za zadanie motywować i dopingować :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Raz w życiu zrobiłam listę postanowień noworocznych. Znalazłam ją dopiero w połowie kolejnego roku i okazało się, że niechcący jakąś połowę udało mi się wypełnić, ale to były po prostu zwykłe krótkie, nietrudne do osiągnięcia punkty. Uważam, że każdy dzień jest dobry na zmiany czy postanowienie i jak czegoś chcę, to nie muszę czekać do kolejnego roku czy przyszłego miesiąca :) Ale żeby nie było, że nie wierzę w tym planujących!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tutaj zagladam i zawsze czekam na nowe posty, moze nie kazdy komentuje ale staram sie wszystkie czytac, o ile oczywiscie Synek mi na to pozwoli, ale z tym tez zle nie jest :) a ja w tym roku postanowien noworocznych nie mam ale wszystko przede mna ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. O, hebrajski? Dość niecodzienny język :)
    Osobiście nie robię postanowień noworocznych. Ewentualne plany pewnie przyjdą później :)

    OdpowiedzUsuń